AuroraMeteo

Cykl słoneczny i zorza polarna: gdzie jesteśmy teraz

Jeśli myślisz, że po spektakularnym 2024 roku zorza nad Polską zniknie na dekadę, mamy dobrą wiadomość. Faza spadkowa cyklu słonecznego to czas, w którym wciąż zdarzają się bardzo silne burze, a strumienie z dziur koronalnych dają regularną zorzę w Skandynawii.

Czym jest cykl słoneczny

Aktywność Słońca rośnie i maleje w rytmie trwającym średnio około 11 lat. W maksimum na tarczy jest dużo plam, rozbłysków i koronalnych wyrzutów masy. W minimum Słońce potrafi przez wiele tygodni nie mieć ani jednej plamy.

Cykle się numeruje. Obecny, 25. cykl, zaczął się pod koniec 2019 roku, a jego maksimum przypadło mniej więcej na koniec 2024 roku. Okazał się silniejszy, niż przewidywała większość prognoz sprzed jego rozpoczęcia.

Jak mierzy się aktywność Słońca

Najstarszą miarą jest liczba plam słonecznych, liczona systematycznie od XVIII wieku. Plamy to obszary silnego pola magnetycznego, chłodniejsze od otoczenia, więc wyglądają na ciemne. Im więcej dużych, złożonych grup plam, tym większa szansa na rozbłyski i koronalne wyrzuty masy.

Rozbłyski ocenia się w klasach A, B, C, M i X, gdzie każda kolejna jest dziesięć razy silniejsza od poprzedniej. Uwaga jednak: silny rozbłysk nie zawsze oznacza zorzę. Liczy się to, czy towarzyszy mu wyrzut masy skierowany w stronę Ziemi, i jakie pole magnetyczne ten obłok niesie. Rozbłysk klasy X na krawędzi tarczy może nie dać nic, a niepozorny wyrzut z centrum tarczy potrafi wywołać burzę G3.

Rok 2024: maksimum, które widziała cała Polska

Dwa wydarzenia z 2024 roku na długo zostaną w pamięci. Noc z 10 na 11 maja przyniosła burzę klasy G5, czyli Kp 9, najsilniejszą od mniej więcej dwóch dekad. Zorza była widoczna i fotografowana nad całym krajem, od Trójmiasta po Bieszczady, wysoko na niebie i w kolorach widocznych gołym okiem.

Kilka miesięcy później, 10–11 października 2024 roku, kolejna bardzo silna burza znów pokryła polskie niebo czerwienią i różem. Obie burze wywołały serie koronalnych wyrzutów masy z dużych grup plam, typowych dla okolic maksimum.

Dlaczego po maksimum nie ma się co poddawać

Historia pokazuje, że wiele najsilniejszych burz zdarzyło się nie w samym szczycie, ale w pierwszych latach fazy spadkowej. Słynne burze Halloween w 2003 roku przypadły kilka lat po maksimum 23. cyklu. Bardzo silne rozbłyski z września 2017 roku też pojawiły się na długo po maksimum 24. cyklu.

Do tego w fazie spadkowej rośnie rola dziur koronalnych. To obszary, z których wypływa szybki wiatr słoneczny. Same rzadko dają burze klasy G4 czy G5, ale regularnie przynoszą Kp 4–6, co w Tromsø, Abisko czy Rovaniemi oznacza bardzo dobre noce, a na Pomorzu czasem zdjęcia nad morzem.

Dlatego na lata 2026–2027 rozsądna prognoza brzmi tak: mniej plam i mniej rozbłysków niż w 2024, ale nadal realna szansa na kilka silnych burz w roku i dobra aktywność za kołem podbiegunowym.

27 dni: rytm, który można wykorzystać

Słońce obraca się wokół własnej osi mniej więcej w 27 dni, patrząc z Ziemi. Dziura koronalna, która dziś daje szybki wiatr słoneczny, często przetrwa kilka obrotów. Jeśli dziś w nocy była zorza, jest spora szansa na podobną aktywność za 27 dni.

To przydatne przy planowaniu. Jeśli wybierasz termin wyjazdu w ferie zimowe, sprawdź, kiedy ostatnio były aktywne noce, i dodaj 27 dni. To nie gwarancja, ale lepsza wskazówka niż długoterminowe prognozy Kp.

Ten sam rytm działa w drugą stronę. Jeśli przez ostatnie dni było spokojnie, a Słońce obróciło do Ziemi rozległą dziurę koronalną, prognozy zwykle już o tym mówią. Wtedy warto przygotować się na kilka aktywniejszych nocy z rzędu.

Burze, o których mówi się do dziś

Najsłynniejsza jest burza Carringtona z września 1859 roku. Zorzę widziano wtedy w tropikach, a telegrafy iskrzyły i działały bez zasilania. Z nowszych wydarzeń najczęściej przywołuje się burzę z 13 marca 1989 roku, która wyłączyła sieć energetyczną w kanadyjskiej prowincji Quebec na kilka godzin.

Burza z maja 2024 roku była według wielu analiz jedną z najsilniejszych od tamtego czasu, choć daleko jej do skali Carringtona. Dla obserwatorów w Polsce i tak okazała się wydarzeniem pokolenia.

Co będzie po 2027 roku

Z każdym rokiem aktywność będzie spadać, aż do minimum przewidywanego mniej więcej na przełom lat 2030. Burze widoczne z Polski staną się rzadsze. Za kołem podbiegunowym zorza nie zniknie, bo przy owalu zorzowym wystarcza niskie Kp, ale spektakularne noce z koroną nad głową będą rzadsze.

Następny, 26. cykl rozpocznie nowy wzrost aktywności. Jego siły jeszcze nikt nie zna, prognozy na tak długi okres są bardzo niepewne.

Co to znaczy dla twojego wyjazdu

Archiwum burz pokazuje każdą noc z Kp 5 i wyżej od 1989 roku wraz z miejscami, gdzie zorza była widoczna. Warto tam zajrzeć, żeby zobaczyć, jak wyglądały poprzednie fazy spadkowe i ile było nocy z zorzą nad Polską.

  • Jeśli planujesz Laponię, Tromsø czy Islandię, lata 2026–2027 są nadal bardzo dobre. Zorza i tak jest tam częsta.
  • Jeśli liczysz na zorzę w Polsce, śledź komunikaty o koronalnych wyrzutach masy i miej plan na noc burzy.
  • Nie odkładaj wyjazdu na „kolejne maksimum”. To ponad dekada czekania, a różnica w Laponii nie jest aż tak duża.

Najczęściej zadawane pytania

Czy w 2026 roku zorza jeszcze będzie widoczna w Polsce? Tak, choć rzadziej niż w 2024. Faza spadkowa cyklu często przynosi pojedyncze bardzo silne burze, a dla Pomorza wystarczy około Kp 5,7.

Kiedy będzie następne maksimum słoneczne? Jeśli cykl potrwa typowe 11 lat, kolejne maksimum przypadnie w drugiej połowie lat 30. Dokładnej daty nikt dziś nie poda.

Czy minimum słoneczne oznacza brak zorzy? Nie. W minimum zorza nadal jest codziennie widoczna pod owalem zorzowym, w Tromsø czy Abisko. Rzadziej dochodzi natomiast do burz przesuwających ją nad Polskę.

Czy cykl słoneczny wpływa na kolor zorzy? Nie bezpośrednio. Silniejsze burze, częstsze w okolicach maksimum, dają więcej czerwieni widocznej z dala od owalu.

Ostatnia weryfikacja: 22 października 2026